Wycieczki Skandynawia • Szwecja • Spitzbergen • Skandynawia • Norwegia • Islandia • Grenlandia • Finlandia • Dania • wędkarstwo

LUDNOŚĆ

 
Kim są dzisiejsi mieszkańcy Grenlandii? Czy mają coś wspólnego ze stereotypowym obrazem odzianego w futra skośnookiego Eskimosa polującego harpunem na foki? Dzisiejsi Grenlandczycy są potomkami koczowniczych grup łowieckich Eskimosów i Europejczyków, przede wszystkim Duńczyków. Przez prawie trzysta lat duńskiej dominacji na wyspie krew europejska wymieszała się z miejscową do tego stopnia, że dziś po samym wyglądzie trudno nieraz rozpoznać rodowitego Grenlandczyka. Małżeństwa mieszane były powszechne od chwili przybycia Europejczyków. Grenlandczyk może być zarówno niskim brunetem o lekko skośnych oczach, jak i wysokim niebieskookim blondynem. W niektórych przypadkach mieszanka skandynawsko-eskimoska tworzy typy o urodzie południowoeuropejskiej, albo nawet cygańskiej. Z cech typowo eskimoskich trzeba by wymienić krępą budowę ciała, u kobiet brak wyraźnie zaznaczonej linii bioder, mongoloidalny typ urody.
Wraz z przemianami społecznymi i gospodarczymi rozpoczętymi w latach 50. poprzedniego stulecia na Grenlandii zadomowił się skandynawski styl życia. Na kształtowanie się mentalności współczesnego człowieka duży wpływ ma telewizja i sprzęty, którymi się otacza. Mimo że istnieje lokalna grenlandzka telewizja, to jej skromny program jest dopełniany programem duńskim. Grenlandzkie mieszkania umeblowane są według ikeowskiego standardu. W języku mnóstwo jest zapożyczeń z duńskiego. Powszechnie nadaje się duńskie imiona, wśród których najpopularniejsze to: Hans, Jens, Karl i Peter oraz Ane, Marie, Karen i Johanne. Tylko niektóre mają lokalne odpowiedniki, jak Pitaq, czyli Peter. Najwięcej imion tradycyjnych zachowało się na północy, w rejonie Qaanaaq. Typowo grenlandzkie imiona to: Pipaluk, Niviaq, Aqqalu, Nuka, Nukannguaq, Paneeraq. Nazwiska są wyłącznie duńskie.
                 
Język jest tak trudny, że niewielu cudzoziemców jest w stanie nauczyć się go biegle. Zresztą mieszkającym na Grenlandii Duńczykom nie jest zbytnio potrzebny, bo obok dialektu zachodnio-grenlandzkiego duński jest nadal językiem urzędowym. Repertuar grenlandzkich słów Duńczyków mieszkających od lat na Grenlandii jest ubogi, a o składaniu ich w zdania raczej nie ma co mówić. Wszystkie napisy i gazety są dwujęzyczne, a każdy młody obywatel uczy się duńskiego w szkole.
Cechą narodową Grenlandczyków jest ich kuchnia, a ściśle zamiłowanie do lokalnych specjałów, jak mięso foki czy wieloryba. Jedną z bardzo cenionych potraw jest mattak - skóra wieloryba z warstwą tłuszczu jadana oczywiście na surowo, zwykle w małych kawałkach. Smak ma nijaki, a żuć trzeba długo. Gdzieniegdzie nadal okazjonalnie spożywa się małe ptaszki (traczyki), które fermentowały kilka miesięcy zaszyte w worku ze skóry i tłuszczu foki - potrawa ta zwana kiviaq służyła niegdyś za substytut alkoholu. Spożywa się tu także surowe mięso.
Co zostało po dawnych czasach - widać wyraźnie, że pewne aspekty dziedzictwa tkwią w ludziach bardzo głęboko. Weźmy np. wielką niegdyś śmiertelność dzieci i związany z nią ogromny szacunek i miłość jakimi były darzone. Dość podać, że śmiertelność niemowląt zmalała z 78% w latach 1956-60 do poniżej 10% w ostatnich latach. Dziś dzieci kocha się podobnie. Kobiety wcześnie zaczynają rodzić, rodziny są wielodzietne (zupełnie inaczej niż w Danii), a karanie dzieci zdaje się nie mieć racji bytu. Konsekwencją tego jest np. kompletny brak dyscypliny w szkole. Nauczyciele przyjeżdżający z Danii nie radzą sobie z kilkuosobowymi klasami. Pakują manatki i wracają. Efekt - ciągłe rotacje i deficyt nauczycieli.
Widoczne jest również wrodzone zamiłowanie do polowań. Lekcję w wioskowej szkole czy pracę przy obróbce krewetek może gwałtownie przerwać pojawienie się na horyzoncie wieloryba czy foki.